Bóg chodzi w butach diabła

Z cyklu Zapiski Zjaw

Bóg chodzi w butach diabła

Latem tego roku, popołudniową sierpniową porą, idąc noga za nogą, krokiem jednostajnie zmiennym w kierunku Katedry Świętego Piotra i Najświętszej Marii Panny w Kolonii myślałem sobie, że zwiedzę radośnie i wzniośle to, niemieckie monstrum. Wypiję zimne piwo w knajpce nad Renem, przy akompaniamencie bulwarowej muzyki. Pogapię się zachłannie na młode, piękne jak sen o nieśmiertelności niewiasty i wszystko będzie dobrze.

Gdy dotarłem na plac katedralny, patrząc na nieprzebrane mrowie wiernych i turystów cisnących się do wnętrza, tej drugiej po Katedrze w Ulm, najwyższej chrześcijańskiej budowli na świecie żywiłem, co prawda niewielką nadzieję, że pod wpływem atmosfery radosnego jarmarku panującej na placu przed świątynią, uchronię swoją niewinną duszę, przed zwodniczymi, heretyckimi refleksjami, jakie zazwyczaj towarzyszą mi w miejscach, gdzie zbierają się ludzie, którzy uważają Biblię za ostateczną wyrocznię, nie mając przy tym pojęcia, co w tej Świętej Księdze jest napisane.

Ludzki mózg jest jednak wyjątkowo sprawnym narzędziem do konstruowania rozmaitych obrazoburczych hipotez. Także, a może niestety, i tym razem mnie w tej kwestii nie zawiódł.

Wnętrze, tej wspaniałej gotyckiej budowli, będącej ostoją niemieckiego katolicyzmu, zamieszkuje niezliczona ilość fikcyjnych postaci i bohaterów. Owi rezydenci Nieba i Piekła, będący jedynie wytworem ludzkiej, przerażonej istnieniem wyobraźni, nieustannie od stuleci ,aż po dzień dzisiejszy, budzą w sercach wiernych wyznawców Jezusa Chrystusa zachwyt, szacunek i strach. Podziwiając ogrom Kolońskiej Katedry, a szczególnie piękno jej wspaniałych witraży, i mimo wszystko, upór wiernych, którzy klęcząc pokornie w majestacie religijnej iluzji, szeptali bezgłośnie wykute na pamięć modlitwy, w złudnej nadziei, że Niebo, ich w końcu wysłucha, uświadomiłem sobie po raz kolejny, że religijne zasady są bezwzględnie sprzeczne ze zdrowym rozsądkiem, jaki podpowiada nam rozum.

Religia zwłaszcza w swojej odmianie rzymskokatolickiej istnieje głównie dzięki temu, iż żywi się ludzkim strachem. Strachem, od wiek wieków, starannie podsycanym polityczno- religijną retoryką ziemskich urzędników Pana Boga.

Niespecjalnie znam się na prawie, ale jedno wiem, że psychiczne nękanie i przymuszanie do określonych zachowań, straszenie i grożenie drugiemu człowiekowi jest prawem, także w Polsce, zakazane. Dlaczego zatem terroryzowanie ludzi okrutną doktryną religijną z jednoczesnym zastraszaniem ich wyrafinowaną i sadystyczną karą, za to tylko, że Boga, tej fikcyjnej postać literackiej, jak należy nie kochają, nie jest w cywilizowanych społeczeństwach z mocy prawa bezwzględnie ścigane?

Otóż, myślę, że dzieje się tak zapewne, dlatego, iż odwieczny, grzeszny i jakże często haniebny sojusz Korony i Tiary sprawia, że duchowieństwo szczebli wszelkich może, dzierżąc w jednej ręce krzyż, zaś w drugiej archanielski miecz, bezkarnie straszyć z ambon swój lud boży piekłem i potępieniem wiecznym i z siania tej bojaźni bożej, za milczącą zgodą ślepej jak kret Temidy, czerpać bardzo wymierne korzyści materialne a często także profity polityczne.

Ta niechlubna i jakże często okrutna światopoglądowa taktyka duszpasterska głosząca, że każdy, kto nie stoi po stronie Chrystusa, w domyśle Kościoła, zostanie przez walczące anioły strącony w otchłań biedy, rozpaczy, głodu i nędzy, stosowana była od zawsze. Poczynając od prymitywnych pogańskich plemiennych szamanów, poprzez uczonych kapłanów starożytnego Egiptu i na współczesnych księżach kościołów chrześcijańskich kończąc, wszyscy oni głosili tą samą ewangelię, że okrutna i podła śmierć za grzech niewiary w boskość kapłanów jest karą ostateczną. W żadnym razie niedającą szansy na odkupienie i zmartwychwstanie oraz życie wieczne w mitycznym Raju. Podziwiając zgromadzone w Kolońskiej Katedrze relikwie i z uwagą przyglądając się kolońskim świętym oraz ich zabawnym atrybutom, nie sposób było oprzeć się myśli, że od wieków tym dobrym ludziom, głoszącym „Dobrą nowinę” chodziło zawsze o to samo – władzę i pieniądze w życiu doczesnym.

Być może ktoś zapyta:, o co człowieku ci chodzi? Z kim się bijesz? Kościół jest potężny i jak trawa i drzewa wieczny. Bogobojne, owieczki i baranki boże, chcą być przecież oszukiwane i tyle. A otwieranie im oczu na historię chrześcijaństwa, która jest historią niezliczonych wojen, tych zewnętrznych i tych wewnętrznych, polegających na uciskaniu, prześladowaniu i mordowaniu w imieniu Boga Ojca i Jego Syna Jezusa własnych wiernych, nie wielu przecież dzisiaj obchodzi.

W jednej ze swoich książek Karlheinz Deschner napisał, że „Bóg chodzi w butach diabła”

Bóg Ojciec może spokojnie sobie na taką ekstrawagancję pozwolić, ponieważ religia przez wszystkie stulecia swojego istnienia zdążyła w mózgach ludzkich dokonać daleko idących zmian ewolucyjnych. Ze stanu homo sapiens wyewoluowaliśmy w znacznej swojej części do stanu odurzonych religią ledwo sapiens. Skutkiem tych zmian jest irracjonalna wiara w siłę oddziaływania rozmaitych sił nadprzyrodzonych na ludzki los.

W niezmiennie najpiękniejszej myśli o tym, że do zrozumienia sensu naszego istnienia nie są potrzebne religijne iluzje.

Mirosław Rudzińki – Gappa

Zdjęcie pochodzi z UNSPLASH