Jak nasze myśli kształtują życie

Z cyklu Zapiski Zjaw.

Im wnikliwiej zgłębiamy historię ludzkości i zasady moralne rządzące światem, tym dobitniej uświadamiamy sobie, że zostaliśmy oszukani.”

Jordan Maxwell

Będąc, wciąż formalnie katolikiem i idąc za głosem moich duchowych, różowo fioletowych pasterzy, postanowiłem spróbować uporządkować, co nieco w swoim grzesznym sumieniu. Wielu ludzi religijnych, szczególnie ortodoksyjnych katolików, ludzi takich jak ja, uważa za osobniki pozbawione tak zwanego życia duchowego. W ich głębokim przekonaniu, człowiek w Boga żadnego niewierzący a zwłaszcza w Jezusa Chrystusa, jest gorszego sortu, o czym nieustannie zaręczają świętym słowem honoru ziemscy urzędnicy Pana Boga.

Purpurowi pasterze nie wspominają jednak ani słowem, bo i po co, a wiedzą o tym doskonale, że przed Chrześcijaństwem było piętnaście wielkich systemów religijnych. Wszystkie te systemy, bez wyjątku, wmawiały swoim wyznawcom dokładnie tę samą bajkę o Zbawicielu urodzonym z dziewicy, który przy pomocy dwunastu apostołów szerzył swoją naukę. W końcu został osądzony i skazany. Zginą haniebną śmiercią rozpięty na krzyżu, ale po trzech dniach cudownie zmartwychwstał i wstąpił do Nieba.

Być może niektóre z czytelniczek i niektórzy z czytelników zadadzą sobie pytanie skąd wzięła się ta opowieść, która od tysięcy lat kładzie mentalne i emocjonalne podwaliny pod fundament nowego porządku świata, najpotężniejszą znaną człowiekowi tyranię, którą jest toksyczna religia.

Ponieważ kłamstwo jest wszechobecne a Kościół i religia są najbardziej zakłamani, dlatego też postanowiłem podjąć próbę opisania, niestety w wielkim skrócie, prawdziwej historii „Zbawiciela”, na którego narodziny i ponowne przyjście na ziemię wielu, bardzo wielu z Was, ludzi wierzących czeka.

Nie wiem, czym jest Bóg, ale wiem na pewno, czym nie jest. Wiem też ponad wszelką wątpliwość, że im więcej wiemy tym lepiej jest nam zrozumieć kształt otaczającego nas świata. Im więcej będziemy wiedzieć tym łatwiej będzie nam dostrzec wszech otaczające nas kłamstwo. Zapytacie, jakie kłamstwo? Święte kłamstwo.

Jezus Chrystus, co być może oburzy wielu czytelników, jest ostatnim, o czym Książęta Kościoła doskonale wiedzą, ze znanych nam słonecznych bóstw. Ludzie na całym świecie oddawali cześć Słońcu już dziesięć tysięcy lat przed Chrystusem. Nic w tym dziwnego Słońce wschodziło dając światło, ciepło i poczucie bezpieczeństwa. Chroniło od pełnej chłodu i drapieżników nocy. Bez niego nie byłoby plonów a życie by nie przetrwało. Dlatego Słońce stało się najważniejszym bóstwem w dziejach ludzkości.

Jezus, o czym średnio wykształceni ludzie powinni doskonale wiedzieć, jest jedynie solarną hybrydą literacko-astrologiczną. Historia jego życia jest nieomal identyczna z historią Horusa. Egipskiego Boga Słońce. Na historię Horusa składają się mity tłumaczące wędrówkę Słońca po niebie. Starożytne malowidła powstałe trzy i pół tysiąca lat temu na ścianach świątyni w Luksorze opisują dzieje słonecznego bóstwa.

W dużym uproszczeniu historia Horusa wygląda następująco: urodził się 25 grudnia, jako syn dziewicy Izydy Meri. Jego narodziny zwiastowała gwiazda jaśniejąca na wschodzie a niemowlę zostało powitane przez trzech królów. Horus nauczał już, jako dwunastolatek. W wieku lat trzydziestu przyjął chrzest z rak Anupa i został kapłanem. Miał dwunastu uczniów, z którymi wędrował. Czynił też cuda. Uzdrawiał chorych i stąpał po wodzie. Występował pod różnymi imionami takimi jak Prawda, Światłość, Syn Boży, Dobry Pasterz, Baranek Boży. W wyniku zdrady Tyfona został ukrzyżowany i pogrzebany, ale zmartwychwstał po trzech dniach. Czy coś to wam drodzy czytelnicy przypomina? Motywy te pojawiają się w wielu kulturach na całym świecie a mity opisujące życie Bogów mają te samą strukturę. Attis z Frygi syn dziewicy Nany. Urodzony 25 grudnia. Ukrzyżowany i pogrzebany. Zmartwychwstał po trzech dniach. Krischna z Indii syn dziewicy Devaki. Jego narodziny zapowiedziała gwiazda na wschodzie. Czynił cuda i miał uczniów. Zmartwychwstał po śmierci.

Dionizos z Grecji zrodzony z dziewicy 25 grudnia. Był wędrownym nauczycielem dokonywał cudów przemieniał wodę w wino. Nazywano go Królem nad Królami, Synem Bożym, Pierwszym i ostatnim. Nie był gorszy od innych i też zmartwychwstał.

Mitra z Persji. Syn dziewicy urodzony 25 grudnia. Miał 12 uczniów i czynił cuda. Zmartwychwstał po trzech dniach. Nazywano go prawdą i światłością. Świętym dniem Mitry była niedziela. Ciekawe – prawda?

Jak już wyżej wspomniałem na całym świecie w różnych epokach czczono bogów reprezentujących te same cechy. Pytanie, dlaczego tak było? Skąd się wzięła dziewica, 25 grudnia, zmartwychwstanie trzy dni po śmierci i 12 uczniów. Odpowiedzi na te pytania możemy poznać patrząc w niebo i gwiazdy oraz, co bardzo istotne, przyglądając się uważnie historii życia i śmierci – Jezusa Chrystusa.

Jezus narodził się z Maryi dziewicy 25 grudnia w Betlejem. Gwiazda jaśniejąca na wschodzie przywiodła do niego trzech królów. Chrystus nauczał, jako 12 latek a w wieku trzydziestu lat przyjął chrzest z rąk Jana Chrzciciela. Miał 12 uczniów czynił cuda. Uzdrawiał, stąpał po wodzie i wskrzeszał zmarłych. Nazywano go Królem nad Królami, Synem Boga, Światłością świata, Barankiem Bożym. Zdradzony przez Judasza za trzydzieści srebrników został ukrzyżowany i złożony w grobie. Zmartwychwstał po trzech dniach a potem wstąpił sobie do nieba. Tą świętą historię w świecie chrześcijańskim zna od dziecka każdy. Natomiast z wiedzą na temat skąd się wzięła kolejność następujących po sobie wydarzeń i że nie jest ona przypadkowa jest już znacznie gorzej. Odpowiedzi na te pytania w bardzo prosty sposób udzielają zjawiska astronomiczno – astrologiczne.

Otóż, gwiazda na wschodzie to Syriusz, który 24 grudnia ustawia się w linii z trzema gwiazdami w pasie Oriona. Nazywamy je Trzema Królami. Trzej Królowie i Syriusz wskazują miejsce gdzie 25 grudnia wzejdzie Słońce. Dlatego też Trzej Królowie podążają za gwiazdą na wschód ku miejscu, w którym wschodzi a zatem rodzi się Słońce. Dziewica Maria to gwiazdozbiór Panny po łacinie nazywany Virgo, czyli dziewica. Często określa się ją mianem domu chleba i przedstawia, jako kobietę z kłosem zboża. Symbolizuje sierpień i wrzesień czas żniw. Nazwa Betlejem w dosłownym tłumaczeniu oznacza właśnie dom chleba. Odnosi się, zatem do gwiazdozbioru Panny. Czegoś, co jest na niebie a nie na ziemi.

Około 25 grudnia następuje jeszcze jedno zjawisko, o którym wie każdy gimnazjalista – przesilenie zimowe. Po przesileniu letnim dni są coraz krótsze i chłodniejsze. Słońce widziane z półkuli północnej wydaje się zmniejszać i niknąć. Starożytni widzieli w krótkich dniach i niedostatku pożywienia zapowiedz śmierci. Śmierci Słońca. Najlepiej widać to 22 grudnia. Wtedy po półrocznej wędrówce na południe Słońce osiąga najniższy punkt na nieboskłonie. Potem pozornie zatrzymuje się na trzy dni. Zawisa niedaleko krzyża południa, czyli gwiazdozbioru krzyża. 25 grudnia rusza o jeden stopień dziennie na północ, zapowiadając dłuższe cieplejsze dni i nadajcie wiosny. Stąd tradycja głosząca, że Słońce umarło na krzyżu by po trzech dniach zmartwychwstać lub narodzić się ponownie. Dlatego właśnie w żywocie Jezusa i innych bóstw słonecznych pojawiają się ukrzyżowanie, śmierć i zmartwychwstanie. To czas między zatrzymaniem się Słońca a jego powrotem na półkulę północną, co oznacza dla niej wiosnę, czyli zbawienie. Wskrzeszenie Słońca świętowano jednak dopiero w równonoc wiosenną, czyli w Wielkanoc. Dopiero wtedy Słońce pokonuje ciemność. Dni stają się dłuższe niż noc a na świecie pojawiają się oznaki wiosny.

Początkowo Jezusa przedstawiano z głową na krzyżu. Był to krzyż zodiakalny. Jezus, bowiem to Słońce, Jasność, Syn Boży, Zbawiciel, który powrócił w chwale Pana. Pokonał ciemność. Rodzi się na nowo każdego ranka. Można ujrzeć go pośród chmur na niebie. W koronie cierniowej, czyli otoczonego promieniami.

Biblia to tylko literacko-astro-teologiczna hybryda. Podobnie zresztą jak inne opowieści religijne. Dekalog zaczerpnięto ze 125 zwoju egipskiej księgi umarłych. Zawartą tam frazę nie kradłem zmieniono w nie kradnij. Nie zabijałem w nie zabijaj. Nie kłamałem w niemów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu. I tak dalej. Dalej i coraz dalej. Widać, zatem jak na dłoni, że wierzenia starożytnych Egipcjan legły u podstaw religii Judeochrześcijańskiej. Chrzest, życie wieczne, sąd ostateczny, niepokalane poczęcie, śmierci i zmartwychwstanie, ukrzyżowanie, arka przymierza, obrzezanie, komunia święta, potop, Wielkanoc, Boże Narodzenie, Pascha i wiele innych pojęć i obrzędów narodziło się w Egipcie na długo przed początkami Chrześcijaństwa. Podobieństwa między wierzeniami Egipcjan i Chrześcijan są uderzające. Na przykład opowieść o Noem i arce przymierza. Potop pojawia się we wszystkich kulturach starożytnych i wszystkich epokach. Wystarczy zajrzeć do akadyjskiego eposu o Gilgameszu z około 2600 roku przed naszą erą. Mamy tam powódź zesłaną przez Boga. Arkę przymierza oraz wypuszczenie i powrót gołębicy. Wszystko to znamy z Biblii. Podobieństwa dostrzeżemy też w historii Mojżesza i w wielu, wielu innych biblijnych mitach.

Biblijne historie od tysięcy lat tworzą niebezpieczny symbolizm. Ponieważ człowiek jest tym, czym są jego myśli a ich treść kształtuje jego osobowość, religijny symbolizm stał się bardzo groźnym, ale też niezwykle skutecznym orężem w walce z myślą racjonalną.

Nieprawdziwe i w całości zmyślone astro-teologiczne biblijne historie głoszone przez ludzi Kościoła tworzą do wieków pseudointelektualną pożywkę dla manipulacyjnej polityki różnych partii i organizacji, których celem jest tworzenie systemów bezwzględnego podporządkowania i powszechnej kontroli.

W niezmiennie najpiękniejszej myśli o tym, że nie wolno bezkrytycznie ufać ludziom Kościoła i władzy. Znacznie lepiej jest zaufać prawdzie.

 

Mirosław Rudziński – Gappa

 

Zdjęcie pochodzi z UNSPLASH