Pan Maluśkiewicz

Bajeczka z tomiku opowiadań na wpół debilnych.

Wieloryb

Dawno, dawno temu, gdzieś około roku 1972 przyszedł na świat tłuściutki i słodko milusi wielorybek. Na chrzcie świętym, rodzice owego urodziwego walenia, nadali mu apostolskie imię Andrzej. Ów samczyk, piękny osesek ziemskiej fauny, rósł i nienagannie chłoną życiową wiedzę. Następnie, już jako młode pachole, starannie dojrzewał i zwiększając się swobodnie, dalej chłoną wiedzę, aż w końcu z małego wielorybka, potomka w linii prostej ryjówki i ryby trzonopłetwej, stał się dorodnym, niezmiernie dobrze wykształconym ssakiem. Musisz drogi czytelniku wiedzieć, także i o tym, że wieloryby to bardzo ambitne ssaki żyworodne, które wiedzę, zwłaszcza tą prawniczą, chłoną równie łapczywie, jak plankton.

Mimo, iż Andrzej był wybitnym imiennikiem rodzonego brata św. Piotra, którego katolicka część ludzkości ustanowiła patronem narodów słowiańskich, był bardzo nielubianym kręgowcem pośród innych mniejszych i większych małopolskich waleni, a to z powodu, iż swoją wysublimowaną intelektualną błyskotliwość obnosił, jak Duce swój lśniący nieskazitelną czernią kask.

W tym miejscu, my anonimowi kronikarze, musimy nadmienić, że wieloryb Andriej, mimo, iż był nad wyraz przystojny, rysy twarzy miał pucułowate, co sprawiało wrażenie, że może i potrafi myśleć, ale postronny, nieuprzedzony obserwator nie był w stanie zaświadczyć o tym bezwarunkowo.

Mózgowiec Andrzej, ten piękny kręgowiec bez kręgosłupa, jest odrobinę żółty i pusty w środku. Tak, jak żółte i puste w środku jest, co każde dziecko wie, słoneczko pomylonych. Niemniej jednak nieustannie pozostaje ambitnym ssakiem z rządu walniętych, który potrafi wirtuozowsko puszczać wodotryski i to nie tylko nosem. Gdy, tak sobie popuszcza i przy byle okazji opowiada, jak bardzo kocha dwunożne bąbelki i jak je nieustannie wspiera, cały cywilizowany świat moczy się z zachwytu.

Zarówno ptaki, jak i ssaki do pewnego stopnia charakteryzuje empatia. Źródła tej zdolności sięgają prawdopodobnie ich gadzich przodków. Zatem, z pozoru śliski charakter wieloryba Andrieja, mający swoje głębokie korzenie w późnym dewonie, nie przeszkadza mu kochać prawidłowo wszystkiego i wszystkich. Aczkolwiek nie wszystkie gady opiekują się swoim potomstwem. Na przykład węże, jaszczurki czy żółwie swoje bąbelki mają gdzieś. Nieco inaczej, jest u aligatorów, ale to, już inna bajka. Wspominamy o tym jedynie, dlatego, aby wam drodzy czytelnicy przypomnieć, że nie należy powątpiewać w uczucia gadów.

Ponieważ zębowiec Andrzej, posiada układ limbiczny, który według Paula MacLeana – amerykańskiego neurobiologa, jest siedliskiem empatii, dokładnie słyszy wołanie o pomoc przez młode dwunożne bąbelki, które jednakże nie są młodymi małpkami z rodziny LGTB.

Ów fiszbinowiec Andriuszka, jest bezbrzeżnie pamiętliwym chwalipiętą. Wszyscy w jego underwater mundi, tak bardzo z jego megalomanii drwili, że Dżejdżej postanowił porzucić wawelskie oczko wodne i wyruszyć w świat polityki, starannie poszukując prawdziwego szczęścia. Musisz drogi czytelniku wiedzieć i to, że Humbak Jędrek, przez całe swoje dorosłe życie walczył o to, aby takiego na przykład pstrąga tęczowego, bojownika wspaniałego lub tęczowego kraba, wywalić na zbitą płetwę ogonową z polskich akwenów wodnych. Nie wspominamy już o rybkach akwariowych, które swoimi kolorami tęczy bezlitośnie pedałują wzrok bezbronnych i niewinnych bąbelków, co Jędrulę naszą polską głęboko martwi.

Biełucha Endriu, bo tak przyjaciele na niego wołają, pewnego dnia spakował siatkę i puszkę na plankton, tą po Pandorze, którą odziedziczył po swoich przodkach rodem z późnego dewonu i wiosłując z niespotykaną u długopłetwców zawziętością, czujnie płynął poprzez ocean politycznej hipokryzji, aż w końcu dopłynął i przycumował przy nowogrodzkiej kei. Przystani wielkiego guru politycznych wielorybów i pomniejszych delfinków – Pana Maluśkiewicza, zwanego Jarosławem.

Pan Maluśkiewicz  

Nie jesteśmy pewni, czy to, co za chwilkę napiszemy, powinno stać się częścią tej przygłupiej historii. Ale, co tam – piszemy. Historia marna, ale zawsze to historia.

Pan Maluśkiewicz, który wszystko już chyba w życiu poznał i widział, prócz oczywiście wieloryba, jest głęboko przekonany, że dobro jest analogiczne do słońca. Głosząc swoją żoliborską filozofię dobra, wskazuje na siebie, jako na boski przykład jawienia się anielskości. I choć jego wędrówka przez świat to, ucieczka przed życiową katastrofą, nieustannie zaraża swoje otoczenie mentalnością radzieckiego planisty. Jest przy tym przekonany, że obejmuje swoim intelektem całą wiedzę o świecie zwierząt i polityce świata w całości. Dlatego też, mimo, iż wie, że prawda jest tylko jedna, a jej wersje to kłamstwo, ma to serdecznie gdzieś.

Jaro Maluśkiewicz, było nie było, naczelny pośród zwierząt, gdy do kei na nowogrodzkim oczku wodnym przycumował Dżejdżej, głęboko westchnął i czując nieodpartą potrzebę spożycia jajka na miękko, głośno powiedział: witaj goju! Po chwili refleksji, co u Jarosława zdarza się niezwykle rzadko, uśmiechnął się pod nosem i z wyraźnym zadowoleniem skonstatował, iż ma przed sobą istotę o duszy lizusa i karierowicza. Zmrużył z nieukrywanym zadowoleniem oczy i oblizując środkowy palec u prawej dłoni, przybrał wygląd namiętnego użytkownika nocnika na baterie, które to urządzenie, jak powszechnie wiadomo, przynosi w zaparciach i to nie tylko jelitowych – kojącą ulgę.

Po dłuższej chwili zadumy w jego własnej głowie, zupełnie niespodziewanie zawirowała karuzela tęczowych uczuć. Pod ich irytującym wpływem, spojrzał dobrotliwie na panią Maluśkiewicz, która będąc podobnie, jak prof. McGonagall animagiem, postanowiła przybrać postać kota, tryumfalnie do połowicy swojej powiedział: „No, mój kochany kocie nielocie – teraz kurwa my”.

W niezmiennie najpiękniejszej myśli o tym, iż poszukiwanie humanizmu wśród naczelnych ma sens.

                                                                                               Maria Magdalena

                                                                                              Mirosław Rudziński – Gappa

              Fot:   Unsplasn.com  – Alvan Nee

Unsplash.com