Okruchy myśli z tomiku opowiadań na wpółdebilnych.

Od zawsze byłem przekonany i nadal nieustannie wierzę w to, że raz na jakiś czas, każdemu z nas, zdarza się przeżyć kontakt z własnym umysłem. U niektórych osobników, mam tu szczególnie na myśli, Damiana i Zdzisława, bezkompromisowych Radnych i czołowych kandydatów do „Orderu Kłodzkiego Nikiforka”, proces ten przebiega niezwykle wartko i żwawo, co powoduje daleko idącą dysfunkcyjność skojarzeń, powiązań, rozróżnień wątków i wniosków. Ta ich szybkość myślenia, powstaje pomiędzy rozkojarzoną prędkością szarych komórek, a bardzo powolną ich koncentracją. Ulegają one przy tym, dość istotnej fluktuacji w następstwie, której pojawia się w  głowach naszych bohaterów biały szum, a niekiedy nawet siwy dym. To klasyczny przykład tego, jak natura potrafi przebrać słabość w siłę.

Toteż pomiędzy bystrym widzeniem a tępym niewidzeniem rozciąga się w ich umysłach pustka, która stanowi właściwy labirynt głupoty. Ową bolesną pustkę pomiędzy chwilową bystrością a przyrodzoną im posuchą intelektualną rozpaczliwie usiłują wypełnić czymkolwiek.

Słuszność powyższej tezy potwierdzają szczegółowe badania naukowe przeprowadzone przez Główny Analizator Monitorujący Omamy Nikiforków (GAMONi). Naukowcy z instytutu „GAMONi” poddając analizie widmowej Teslowskim elektromagnesem, nie mylić z bronią Teslowską Nekronów, czaski naszych Damianków, Zdziśków i Zbyszków odkryli w fali widmowej masy mózgowej naszych Radnych, niezwykle rzadko występujące w tym naturalnym środowisku zjawisko, jakim są, klasyczne ruchy Browna, nielicznych już, niestety, szarych komórek. Stan ten, zwany nieustalonym sprawia, iż powłoki cielesne naszych bohaterów znajdują się obecnie w fazie potężnego buntu duchowego.

Potwierdzeniem tego chaotycznego tumultu szarych cząsteczek mózgowych wywołanego wyborczym podnieceniem, jest pogląd wyrażony przez naszych pretendentów do „Orderu Kłodzkiego Nikiforka” na jednym z internetowych portali:

„PIU Prawda i Uc…”

„PIU zadba o godne nazwy dla wszystkich rond, ulic i osiedli w Kłodzku. Prawda i Uczciwość Tomasz Karolczak, Marek Konieczny, Mirosław Rudziński to minimalna emerytura dla każdego 3000 zł na rękę z budżetu miasta, inwestycje przeniesienie biurowców Facebook Apple IBM do Kłodzka, inwestycje, darmowe przedszkola. PIU Prawda i Uczciwość to pewniak Tomek, Marek, Mirek więcej zadzwoń Tel. ……………”

(Pisownia zgodna z oryginałem. Numeru telefonu nie cytujemy, ponieważ jest to numer prywatny należący do osoby niemającej z tym humorem zeszytów nic wspólnego).

Myśl tą niezwykłą dostrzegliśmy dzięki nadaktywności umysłowej dwóch zjawiskowych osobistości kłodzkiej władzy. Otóż, do jednego z sygnatariuszy „Orderu Kłodzkiego Nikiforka” z informacją o wpisie jaki został zamieszczony na portalu Klodzko24.eu dotyczącym PIU, zadzwonił najpierw pan radny Damian Ślak, a następnie zawodowy radny i Wiceprzewodniczący Rady Miasta Kłodzka w jednym, pan Zdzisław Duda. Czytając wykwit tej twórczej weny, mieliśmy sporo szczęścia, albowiem gdyby nie uszy to, uśmiech mielibyśmy dookoła głowy, a wówczas mógłby przy akompaniamencie ludowej dudy ślak, albo nawet szlak nas trafić.

Zapoznawszy się z tak koherentnie wyrażoną myślą filozoficzną potencjalnych Nikiforków, nasza radość, jako że jesteśmy urodzonymi darwinistami, była przeogromna. Nasi przyjaciele dwaj, Zdzisiek i Damcio uświadomili nam, iż jako darwiniści amatorzy jesteśmy blisko odkrycia brakującego w teorii Charlesa Darwina ogniwa, albo może nawet i dwóch takich ogniw, łączących kury z małpami. Parafrazując mistrza Stanisława Tyma, badacze z instytutu „GAMONi” autorytatywnie stwierdzają, iż Damcio i Zdzicho są głęboko przekonani o tym, że wyborca jest jak kura. I chociaż pochodzi od małpy i nie ma piór to, łyknie każdą kiełbasę wyborczą.

Wnioski, jakie Damian i Zdzisław wysnuli z wydarzeń, których byli aktywnymi uczestnikami, czyli z Kongresu założycielskiego partii o nazwie „Prawda i Cierpliwość” w skrócie „PiC”, skłania nas do postawienia tezy, że gdyby selekcja naturalna została odkryta przed wynalezieniem zegarków, Damian i Zdzisław mogliby wysnuć wniosek, że znaleziony na plaży czasomierz ewoluował tak samo jak zwierzęta i rośliny.

Tak emocjonalna postawa wcale nas jednak nie dziwi. Konkurs „Orderu Kłodzkiego Nikiforka”, budzi pośród pretendentów coraz większe emocje. Nasi kandydaci mają coraz większy apetyt na Holenderskie smakołyki z dzielnicy „Czerwonych Świateł” w Amsterdamie. Są tam przecież, o czym prawdziwi smakosze doskonale wiedzą, pyszne ciasteczka o posmaku białym, oliwkowym i całkiem czarnym. Nic, zatem dziwnego, iż wyobraźnia potencjalnych Nikiforków budzi w ich trzewiach wielkie poruszenie, które napinając boleśnie spodnie, plącze im  dostojny krok i podsuwa ich niezbyt tęgim umysłom przaśne brednie.

Pierwszy Sekretarz KC PIC-u Mirosław Rudziński – Gappa

*Aby, chociażby spróbować, napisać cząstkę prawdy o politycznych Nikiforkach, potrzebna jest Anielska wręcz cierpliwość.

O wydarzeniach, które wstrząsnęły umysłami Damiana, Zdzisława i Zbigniewa napiszemy, być może, już niebawem.

Photo by Ryan Oswick on Unsplash