Zmartwychwstanie, czyli nieśmiertelność.

Czy, życie przez nieskończenie długi czas jest możliwe? Czy, jest w ogóle prawdopodobnym, aby świadomość przetrwała po biologicznej śmierci mózgu?

Na te dwa proste pytania wielu, bardzo wielu ludzi, szczególnie wyznawców Jezusa Chrystusa, odpowie zapewne, że zmartwychwstanie i nieśmiertelność to zjawiska w stu procentach pewne. Jednakże, jak gorliwie podpowiedzą ziemscy urzędnicy Pana Boga, jedynie pod warunkiem, że wierzy się prawdziwie w Boga Ojca, jego syna Jezusa Chrystusa, Ducha Świętego i oczywiście, a właściwie przede wszystkim,  w matkę naszą przenajświętszą – Święty Powszechny Apostolski Kościół.

Od zawsze, to znaczy od chwili, gdy podczas dość ponurego, podszytego strachem i wstydem, obrzędu Pierwszej Komunii Świętej, odprawionego 46 lat temu w Kłodzkiej Kolegiacie Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny i św. Franciszka Ksawerego, zostałem szturchnięty palcem bożym w skroń i serce, zastanawiam się, w co, albo, w kogo wierzą chrześcijanie. Od lat z wielkim oddaniem i zapałem zgłębiam tajemnicę wiary i nic z tej chrześcijańskiej mitologii pojąć nie potrafię.

Czytając różne, zapewne niezbyt mądre książki dowiedziałem się, jeszcze przed maturą, że ludzie na całym świecie oddawali cześć Słońcu, już dziesięć tysięcy lat przed Chrystusem. I mówiąc całkiem szczerze wcale mnie to nie dziwiło. Słońce, tak dzisiaj jak i przed wiekami wschodziło o poranku dając światło, ciepło i poczucie bezpieczeństwa. Chroniło od chłodu i pełnej drapieżników oraz sennych koszmarów nocy. Bez niego nie było by plonów i życie by nie przetrwało. Dlatego też Słońce, co nie powinno dziwić nikogo, kto zaliczył maturę z pozytywnym wynikiem, stało się najważniejszym bóstwem w dziejach ludzkości.

Gdy, homo sapiens, człowiek rozumny, rozprawił się definitywnie z kulturą neandertalczyków, wymyślił sobie krzyż zodiakalny, który stał się jednym z najstarszych symboli znanych człowiekowi. Ów krzyż przedstawia roczną wędrówkę Słońca przez dwanaście najważniejszych gwiezdnych konstelacji. Odzwierciedla dwanaście miesięcy, cztery pory roku, przesilenia i równonoce. Jak zapewne każdy gimnazjalista wie, gwiazdozbiory przybierały postać antropomorficzną. Przedstawiano je, jako ludzi lub zwierzęta. Pierwsze cywilizacje oddawały cześć Słońcu i gwiazdom. Układały zawiłe mity wyjaśniające ich wędrówkę i wzajemne powiązania. Życiodajne słońce uważano za uosobienie niewidzialnego stwórcy – Boga. Bóg jest Słońcem, światłem świata zbawcą ludzkości. Dwanaście gwiazdozbiorów symbolizuje wędrówkę słońca a ich nazwy symbolizują zjawiska typowe dla danej pory roku.

Mniej więcej trzy tysiące lat przed Chrystusem w mitologii egipskiej pojawił się Bóg Słońce – Horus. Historia jego życia jest Chrześcijanom bardzo dobrze znana.  Chrześcijanie znają tę niezwykłą opowieść nie z racji wiedzy o starożytnych cywilizacjach, tylko z Biblii i wszelkiej maści katechizmów, które to dzieła, historię życia Horusa przypisują Chrystusowi. Mówiąc wprost, Chrystus przywłaszczył sobie dzieje Horusa – Boga Słońce. Na historię jego życia, Horusa, składają się mity tłumaczące wędrówkę Słońca po niebie. W dużym uproszczeniu historia Horusa wygląda następująco. Urodził się 25 grudnia, jako syn dziewicy Izydy Meri. Jego narodziny zwiastowała gwiazda jaśniejąca na wschodzie a niemowlę zostało powitane przez trzech królów. Horus nauczał już, jako dwunastolatek. W wieku lat trzydziestu przyjął chrzest i został kapłanem. Miał dwunastu uczniów, z którymi wędrował. Czynił też cuda. Uzdrawiał chorych i stąpał po wodzie. Występował pod różnymi imionami takimi jak: Prawda, Światłość, Syn Boży, Dobry Pasterz, Baranek Boży. W wyniku zdrady Tyfona został ukrzyżowany i pogrzebany, ale zmartwychwstał po trzech dniach.

W jakiego zatem boga wierzą chrześcijanie? Które, Bóstwo Solarne jest prawdziwe? Horus, czy Jezus? Chrześcijanie wymyślając swojego Jezusa Chrystusa popełnili kosmiczny plagiat.

Książęta kościoła z Papieżem na czele, doskonale wiedzą o tym, jak to niezwykle trafnie ujął Bertrand Russell, że: „Fakt, iż jakiś pogląd jest szeroko rozpowszechniony, nie stanowi żadnego dowodu na to, że nie jest on całkowicie absurdalny. Jeśli weźmiemy pod uwagę, że większość ludzkości jest zwyczajnie głupia, należy oczekiwać z dużym prawdopodobieństwem, iż powszechnie panujące przekonania będą raczej idiotyczne niż rozsądne”. I o to właśnie chodzi. Głupota stanowi, bowiem największą siłę napędową postępowania ludzi.

W niezmiennie najpiękniejszej myśli o tym, że życie ludzkie, jest niczym innym jak jakąś igraszką głupoty.

                                                                                                              Mirosław Rudziński – Gappa

 Zdjęcie pochodzi z Unsplash.com