Przejdź do treści

Gliniastoczerwony

Gdzieś około roku 2005 pewien gliniastoczerwony skorupiak, który wykluł się z lewej mózgowej półkuli żoliborskiego skrytoszyjnego żółwia błotnego, wybrał się na połów gupików, płotek, leszczy, a w szczególności POlitycznych szczupaków. Kilka lat później, już jako wielki guru od sprawiedliwości, zebrał wokół siebie grupę tłustych kotów o imionach: Kaleta, Wąsik, Radzik, Schab, Wójcik, Piebiak, Kanthak, Kowalski, Woś, Siarka, Warchoł oraz pięknego, nieomal tak pięknego, jak bystrzak ozdobny, Ozdobę i kilkoro pomniejszych sierściuchów.

Mężczyźni ci, mało, że piękni jak Ozdoby choinkowe, są nieustraszeni niczym gliniastoczerwony Zbychu, co przysparza im ponurego blasku bijącego z głębin oceanu populistycznej hipokryzji i głupoty.

Powyższa refleksja powoduje migrowanie z lewej mojej pocovidowej półkuli mózgowej do prawej i na odwrót pytania: Czy życie samo przez się może być głupie? Zwyrodnienie ziobrystów i ich popleczników podsuwa mi niepokojącą myśl: Czy zamiast wierzyć w mądrość natury nie powinniśmy uwierzyć w jej głupotę?

Śledząc poczynania „Ziobrowej Menażerii” umieszczającej swoje inicjały na każdej podłości jakiej się dopuszczają, dochodzę do ponurego wniosku, iż w populistycznej koncepcji politycznego życia PIS, nic nie wyklucza hałaśliwej głupoty, która staje się życiodajnym czynnikiem pisowskich politycznych celebrytów.

Gdy przed wielu laty miałem przyjemność na własne oczy i oczy mojego pięcioletniego syna zobaczyć w Gdańsku w hali Olivii, tą polityczną osobliwość, jaką bez wątpienia jest Zbigniew Ziobro, przez myśl mi nawet nie przeszło, że ta światopoglądowo prehistoryczna postać, dostanie od Kaczki Dziwaczki nieograniczoną niczym władzę, którą łapczywie wykorzystując będzie próbował łowić w sieci, tak zwanej sprawiedliwości, kogo popadnie. Łamiąc przy tym radośnie konstytucję i ogólnie rzecz ujmując wszelkie prawo.

Stara prawda głosi, że żaden dobry uczynek nie ujdzie na sucho. Zbigniew Ziobro, którego IQ, już przy narodzinach wyskoczyło poza skalę i jego kamaryla wie o tym doskonale, dlatego też dobrych uczynków unikają jak diabeł wody święconej.

Przyglądając się „klasie politycznej” PIS i zakładając, iż, mimo wszystko, są to dzieci Boże, przyszła mi do głowy myśl Eklezjastesa: „Przypatrz się dziełu bożemu, bo któż może naprostować to co on skrzywił”.

W niezmiennie najpiękniejszej myśli o tym, że być może istnieje jakieś ubezpieczenie od braku posiadania rozumu.

Mirosław Rudziński-Gappa